Nie chcę mieć lasu do kolan – deklaruje zdecydowanym tonem Piotr, jeden z uczestników szkolenia na temat obrony lasów. – A widzę, jak cięcia w okolicy Sękocina przyśpieszają i tym właśnie się to skończy: lasem do kolan. Doceniam gospodarkę leśników, ale co mam robić w tych uprawach i nasadzeniach? Ludzie w Warszawie pół życia pracują na dom pod lasem, i jak im się w końcu uda przeprowadzka, to mają oglądać zręby i sadzonki?

Jęczący dzięcioł

Jak uratować ten dębowy las przed wyrębem i tzw. wielofunkcyjną gospodarką leśną? Pomóc nam może dzięcioł średni i krowa łaciata – rozpoczyna szkolenie Adrian Grzegorz z Fundacji Las Naturalny, żartem skupiając uwagę rozgadanej grupy. Krowa to żart, dzięcioł nie. Dzięcioł średni to gatunek naturowy (chroniony przez Natura 2000); żyje w dąbrowach, które często mu się wycina. A są przecież poradniki metodyczne dla leśników, według których nie wolno tego robić.

Zatem zadanie dla waszej grupy na wiosnę: znaleźć dzięcioła średniego – ogłasza w lutowy poranek gdzieś w lesie pod Piasecznem. – Ale jak – pyta głos z grupki około 10 osób, które przyszły na zbiórkę.

Prosto: dzięcioł średni jako jeden z nielicznych dzięciołów, nie bębni, a jęczy. Tak, jęczy, jakby go ktoś dusił. Jeśli go usłyszymy i zobaczymy, to piszemy wniosek o wstrzymanie cięć do nadleśnictwa. I do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Ale najpierw trzeba go znaleźć.

Ale jak? – dopytują uczestnicy z obawy, że z trudem wyszukany dzięcioł odleci gdzieś dalej. W grupie jest nauczyciel, projektantka wnętrz, prawnik, radna, logistyk, ale przyrodników nie ma.

Nie odleci. Jeśli jest tu para, tokująca w sezonie lęgowym, na pewno będzie też przez wiosnę i lato, a nawet cały rok. Wycięcie ich lasu będzie naruszeniem prawa wspólnotowego.

130 inicjatyw

Dlaczego to robię? Prowadzę organizację społeczną, dla dobra publicznego, więc wspieram  obrońców przyrody – odpowiada na moje pytanie Grzegorz, kiedy przez krzaki i polankę zmierzamy w kierunku kolejnego drzewostanu do uratowania. – Zmiany w naszych lasach potrzebują zaangażowania społeczeństwa. Sto trzydzieści ruchów obywatelskich, które chcąc zmian w zarządzaniu lasami w Polsce, to dowód, że już czas najwyższy.

Nagle zatrzymuje się przy starym dębie i zaczyna grzebać w kupce próchna i odchodów wysypujących się z dziupli. Zbiera je do próbówki tłumacząc zebranym, że mogą należeć do pachnicy dębowej, chrząszcza chronionego przez sieć Natura 2000. Kupa pachnicy to podstawa do wstrzymania gospodarki leśnej w danym miejscu. Chrząszcza trudno zobaczyć, łatwiej nauczyć się rozpoznawać jego miniaturowe odchody, czyli wałeczki przypominające… posypkę na ciasto. Otóż nie toczą się równo między opuszkami palców, tylko wykonują mały „skok” z powodu nierównych boków.

 – Uczestnicy tak właśnie uczą się szukać chronionych gatunków i siedlisk – zwraca się do mnie Adrian Grzegorz. – Ale kładziemy też nacisk na budowanie kampanii, efektywne negocjowanie z zarządcą lasu, przygotowanie postulatów – kontynuuje grzebiąc w dziupli. – Uczymy, jak konsolidować się z władzami lokalnymi. A docelowo chcemy, żeby kilka inicjatyw zawarło porozumienie z leśnikami w sprawie ograniczenia hodowli lasu – podsumowuje zamykając fiolkę z bezcennym znaleziskiem, które może uratować starodrzew.

Uczestnicy

 Szkolenie ma właściwie formę wycieczki. W piaseczyńskich lasach świeci słońce, pod stopami chrupie śnieg. Wokół słychać sikory, raniuszki, paszkoty i żerujące dzięcioły duże. Ze skraju polanki dobiega chichot dzięcioła zielonego. Ten ostatni, podobnie jak dzięcioł średni nie bębni (rzadko), a „chichocze” donośnie. Swobodna atmosfera sprzyja rozmowom z uczestnikami.

Ania: – Wychowałam się lesie, czuję się z lasem mocno związana. Boli mnie kurczenie się zielonych obszarów w moich okolicach i w całej Polsce. Dodatkowym impulsem są postępujące zmiany klimatu. Nie chcę dożyć czasów rodem z filmu WALL-E, stąd zdecydowałam się na działanie. Nie ma mojej zgody na traktowanie naszych lasów jako plantacji przynoszącej zyski. Hodowla na surowiec niech będzie, ale w ograniczonym zakresie.

Jan: – Ja tu biegam, po trzy razy w tygodniu. I co jakiś czas kolejny las znika. Myślałem, że leśnicy jakoś z głową to robią, ale wydaje mi się, że nie. Że patrzą na las jak na pole buraków. Martwi mnie to, bo las nie jest polem.

Michał: – Wydaje mi się to naturalną rzeczą, żeby bronić lasu przed wycinką. Mieszkam tu dopiero od roku, ale ten las jest dla mnie ważny – mówi z namysłem, jakby zdziwiony pytaniem o rzecz tak oczywistą.

HCVF6 – wzór na las

Ten las, według źródeł kartograficznych istnieje tu już od co najmniej 350 lat – opowiada ze swadą Tomek, nauczyciel i tłumacz z zawodu. – Biegną tu aż 4 szlaki turystyczne i to ścieżkami, po których chodzili pisarze z pobliskiego Domu Pracy Twórczej w Oborach. Toczyły się też walki powstańcze; nieopodal, w Goździach, wieszano powstańców styczniowych. Chcielibyśmy powołać tu las HCVF6.

Czyli taki, w którym sposób gospodarowania ma uwzględniać wolę społeczności lokalnej – śpieszy z wyjaśnieniem trudnego „wzoru” na las Adrian Grzegorz. – Tylko ta wola nie może kolidować z innymi wartościami ochronnymi lasu – doprecyzowuje. Okazuje się, że jeżeli dana dyrekcja Lasów Państwowych chce otrzymać certyfikat zrównoważonego leśnictwa, to musi chronić lasy o szczególnej wartości – tzw. HCVF (High Conservation Value Forest). Jeden z nich, oznaczony numerem sześć, to „lasy kluczowe dla tożsamości kulturowej społeczności lokalnych”. Tomasz chce wnioskować o ustanowienie tej właśnie kategorii w swoim lesie.

Co tu się nie działo! – uwodzi zebranych opowieścią. – Cała powojenna elita literacka przyjeżdżała pisać i pić do Obór. Proszę: to będzie dąb imienia Zbigniewa Herberta, który w Oborach stworzył biblioteczkę socrealistów, żeby z nich podkpiwać. Tam dąb Stanisława Grochowiaka, który nosił ulubione trunki w specjalnej walizeczce. Ten, 382 cm w pasie, to sam Iwaszkiewicz, a tuż obok jego ukochana Teresa Potulicka, 290 cm w talii. Ten pierwszy miał być imienia księdza Robaka? – dopytuje o początek opowieści. – Nie, Ignacego Robaka – wyjaśnia. Ignacy był 18-letnim czeladnikiem z papierni w Jeziornie i zginął właśnie tutaj, w czasie powstania styczniowego.

Mój prapradziadek przybył tu z Łużyc – opowiada o sobie Tomasz, zapytany o powody, dla których tak bardzo angażuje się w ochronę przyrody. – Był jednym z tych „Olędrów”, którzy zamienili nadwiślańskie poldery w krainę sadów, grobli z wierzbami i domów na kamiennych terpach – kontynuuje ostrożnie stąpając oblodzoną ścieżką. – A jego syn tworzył ogrody Natansona i sadził najstarsze drzewa w uzdrowisku Konstancin-Jeziorna. Moi przodkowie pielęgnują więc tą ziemię od 150 lat. Jestem tutejszy, to mój las młodości, moje łąki dzieciństwa. A jeszcze przez kilkanaście lat uczyłem tutejszą młodzież miłości do tych terenów i historii – opowiada długo, okazując się encyklopedią wiadomości o historii regionu.

Lasy i obywatele

A tu proszę, siedlisko grądowe, czyli żyzne – oznajmia Grzegorz, zatrzymując wycieczkę po kolejnej godzinie marszu. – Leśnik popełnił tu kiedyś błąd, bo na takim siedlisku powinny być dęby, buki, klony a nie sosna. Teraz być może zechce to wyciąć, w ramach tzw. przebudowy. Ale zamiast zrębu i wycinki wszystkiego, można zaproponować kompromis: niech tną tylko sosny. A dęby zostawią. Trzeba pisać wniosek. Ale nie wiadomo, czy się zgodzą.

– Jak mogą się nie zgodzić, skoro las jest przecież dobrem wspólnym? O kierunku i zakresie gospodarki powinni też współdecydować obywatele oraz samorządowcy – pisze do mnie już po spotkaniu Izabella, jedna z uczestniczek wycieczki. – Jestem radną w Gminie Piaseczno, widzę jak postępują wycinki  na naszym terenie  chciałbym coś zmienić w tym temacie.

Tego samego zdania jest coraz więcej ludzi w Polsce. Inicjatywa „Lasy i obywatele” zgromadziła i przedstawiła na mapie 130 punktów sprzeciwu wobec wycinki lasów w całym kraju (lasyiobywatele.pl). Ludzie nie chcą pił, harwesterów i zrębów w sąsiedztwie miast, wsi i na obszarach cennych przyrodniczo. Marta Jagusztyn, pomysłodawczyni mapy podkreśla, że liczba 130 to zaledwie część zjawiska. W najbliższym roku spodziewa się jej podwojenia. Zaś Fundacja Las Naturalny myśli już o kolejnych projektach szkoleniowych.

 

autor: Michał Książek

 

(Visited 77 times, 1 visits today)
Last modified: 5 marca 2021